0003LNZQ2O72LWQX-C116-F4

Nasz klubowicz Halfdan testuje Passata B8 – gorący felieton z pierwszej ręki

Autor:  Halfdan

Na początku zaznaczam, że poniższy felieton jest wyrazem moich subiektywnych odczuć i wrażeń z jazdy nowym Passatem i daleko mu do profesjonalnej recenzji, która z resztą nie była moim celem.

30 listopada zeszłego roku miała premierę nowa odsłona Passata. Któregoś dnia przeglądając Internety uderzyła mnie reklama – Nowy Passat! Skontaktuj się z dealerem i już dziś umów się na jazdę próbną! Ok- umówię się, skoro tak nalegacie. Na stronie dealera wpisałem się w odpowiednim formularzu i następnego dnia zadzwonił pan z propozycją terminu.
Nigdy wcześniej nie korzystałem z takiej oferty więc do salonu zgłosiłem się nieco spięty. Podpisałem stosowne oświadczenia i ruszyliśmy na parking. Czarny sedan ze 150 konnym dieslem w wersji Highline, wygląda jakby chciał komuś spuścić solidny łomot.
Na początek, z racji lekkiego stresu siadłem jako pasażer aby zapoznać się ze święcącym i mówiącym dużo do kierowcy – kokpitem. 😀
Pierwsze wrażenie – cisza. Dwulitrowy diesel dawał o sobie znać tylko przy ambitnym wciśnięciu gazu, więc pierwsze odczucia okazały się bardzo przyjemne.
Fotel pasażera okazał się całkiem wygodny, ale nadszedł czas na sprawdzenie fotela kierowcy! Szybka przesiadka na zatoczce autobusowej i pierwszy stres! Przełączniki niby standardowo, kierunkowskaz po lewej, wycieraczki po prawej, ale te komunikaty z systemów… asystent pasa ruchu, aktywny tempomat z radarem i system antykolizyjny, wykrywanie pieszych i rozpoznawanie znaków. Jakby tego było mało 150KM pod butem i skrzynia DSG. Zdecydowanie za dużo jak na pierwsze spotkanie! Szczególnie, że moje doświadczenie z automatem kończy się na kilku jazdach w terenie starym Range Roverem, a tu jeszcze zawrócić muszę! Ruszyłem z lekką obawą, ale nic nie zazgrzytało, nie uderzyłem w żadną przeszkodę, a pan z salonu nie skomentował więc chyba wyszło dobrze.
Ciemno, ale światła dają radę, bardzo dają radę. Trasa wylotowa z Torunia w stronę Włocławka-nawierzchnia z koleinami, łatami i dziurami, do tego mokra więc idealna do testowania zawieszenia i układu kierowniczego. Myślę sobie, trochę aut na drodze – więc nie popędzę, max 60 km/h, szybkie spojrzenie na zegary (LCD, ale o tym za chwilę) i kolejne zaskoczenie! Na zegarze 95km/h! Ale to nie tylko przez ciszę w kabinie, całe auto zachowuje się jakby sunęło 60, a nie prawie 100 km/h. Sztywne zawieszenie, do tego duże koła z małą ilością gumy sprawiają, że czuć na kręgosłupie większość nierówności, ale mimo to Passat jest jak przyklejony, a układ kierowniczy radzi sobie nieźle i nie mam wrażenia, że muszę powalczyć, żeby utrzymać tor jazdy. Podoba mi się to, tym bardziej, że mój ,,kinderwagen” na gwincie zachowuje się podobnie i nie ma wyraźnie odczuwalnej różnicy w sposobie prowadzenia ( nie licząc konającej pompy wspomagania w kinderwagenie).
Kiedy zrobiło się trochę miejsca, pytam pana czy nie będzie miał nic przeciwko, że trochę uderzę w pedała. Pan się zgodził, więc cisnę i… hmm, ciężko powiedzieć, 150 KM to całkiem sporo, niutona też fabryka nie żałowała – 340Nm, ale prawie 1,5 tony masy i DSG robią swoje, więc Pasek przyspiesza dość żwawo i bez wysiłku, ale nudno i bez emocji, bez wciskania w fotel i szarpnięcia. Na pewno to zasługa skrzyni, możliwe, że jakiś system przytemperował moją ambicje, wygłuszenie też na pewno ma w tym udział, ale zdecydowanie więcej emocji dostarcza poganianie kinderwagena, i to wcale nie dlatego, że coś może się urwać.
Kiedy wjechaliśmy na nowy most przez Wisłę – przestało mi się podobać. Przy dynamicznej zmianie pasa, system line assistant, uznał, że jestem nieodpowiedzialny i zakomunikował mi to lekko przytrzymując kierownicę. Skąd on to wiedział?! Postawiłem na swoim, ale zaraz następny system wyhamował samochód, bo uznał, tak samo jak poprzedni, ze jestem nieodpowiedzialny i na pewno wjadę w tył ciężarówki przede mną. Rozumiem, że można to wyłączyć, ale nie po to wydaje się 150 tyś zł, żeby mieć systemy, które są tak irytujące, że nie da się z nich korzystać! Dobrze, że pod cały system podpięty jest czujnik d.. znaczy nacisku na fotel, bo w dłuższej trasie co bardziej leniwi mogliby próbować przesiąść się do dzieciaków na tylną kanapę.
Z drugiej strony, jak objaśnił pan sprzedawca, system monitoruje styl jazdy i potrafi przewidzieć nasze zmęczenie i sygnalizuje to przez szarpnięcie kierownicą, które jest bardzo szybkie i silne, ale jednocześnie ma na tyle małe wychylenie, że nie zmienia ani trochę toru jazdy. W przypadku jeśli ktoś zasłabnie, system szarpie kierownicą, gwałtownie przyhamowuje, bez znacznego wytracania prędkości i pojawia się sygnał: ping, ping.
Jeśli kierowca nie reaguje na te sygnały, auto samo wyhamowuje do zera i włącza światła awaryjne…
Na koniec Passat odrobił straty w punktach, które zdecydowanie stracił u mnie, sugerując, że jestem nadpobudliwym i nieprzewidywalnym oszołomem. Najwięcej Passat ma do pokazania w kwestii parkowania. Wjechałem na parking, wrzucam R, patrzę w tył i nic nie widzę. Szyba niska, wielkie zagłówki, ciemno. Klasyczna technika parkowania z obejmowaniem pasażera/pasażerki odpada. Pozostaje zdać się na kamerę cofania. Pan nacisnął przycisk i zmienił się sposób wyświetlania. Ekran podzielił się na dwie części, na jednej klasyczny widok z kamery cofania, a na drugiej części magiaaaa. Widzę tył samochodu z profilu i krawężnik do którego się zbliżam. Coś pięknego, system kamer, tworzy wirtualny obraz samochodu i otoczenia oraz przeszkód i w czasie rzeczywistym przetwarza obraz w miarę dojeżdżania do przeszkody. Dzięki temu nic nie widząc, ustawiłem Passata w takiej odległości od krawężnika, jak mi się wydawało.
Ogólne wrażenie, jakie wywołał na mnie nowy Passat jest nieco ambiwalentne. Z jednej strony bardziej odważna linia (w stosunku do B7), przyjemny sposób prowadzenia i genialny system parkowania, pozwalający nawet na autonomiczne parkowanie tyłem z przyczepą. Do tego cieszący oko, świetnie wyglądający i funkcjonalny wyświetlacz LCD zamiast klasycznych zegarów, który, kiedy korzystamy z nawigacji rozsuwa obrotomierz i prędkościomierz robiąc miejsce na mapę z trasą, polecam zapoznać się z z filmami na youtube.
Z drugiej strony, systemy bezpieczeństwa i wspomagania kierowcy, które chcą decydować o tym jak jedziemy i mówią nam, co robimy źle. Momentami czułem się jakbym jechał z ojcem, który co chwila mówi: jak jedziesz? uważaj! nie wyprzedzaj teraz! masz za mało miejsca! strasznie irytujące i ogłupiające.

Podziękowałem panu, chwilę pogadaliśmy, zrobił mi konfigurację i wycenę czarnego kombi (droższe o ponad 5 tys zł) i wróciłem do domu swoim wysłużonym, chociaż całkiem jeszcze żwawym B4. Oczywiście komfort nie ten, co w B8, ale nie przeżyłem wstrząsu, że znów jadę 20 letnim Passatem, a to znaczy, że B4 w dobrej kondycji z kilkoma drobnymi modyfikacjami nie różni się znacząco od najnowszego dziecka w rodzinie VW. T
Tylko nadal zastanawiam się, czy to plus dla mojego Passata – czy minus dla nowego?

Dodaj komentarz